HUNTERS - Strona Radomskiej Eskadry Aircombat RC
Hunters
Pilot: Krzysiek "Duch" Sionek

Krzysiek rozpoczął przygodę z modelarstwem gdy miał 12 lat. Wówczas to kleił jaskółki i latawce w modelarni przy ulicy Narutowicza w Radomiu, prowadzonej przez Kazimierza Będzińskiego (obecnie teren zajmowany przez KRUS). Następnie zajmował się szybowcami F1A. Jak twierdzi jest to bardzo przyjemna dziedzina modelarstwa. Jego pierwsze największe osiągnięcie to czwarte miejsce na Mistrzostwach Polski w 1977r. w Krośnie. Później był krótki epizod z rakietami i rakietoplanami. A potem jak to bywa również u innych nastąpiła 20 letnia przerwa. Studia, praca, rodzina, wiadomo...

W 2004 nastąpił nawrót choroby. Poznał wówczas weterana radomskiej areny modelarstwa lotniczego RC Andrzeja Toczewskiego. Andrzej wprowadził go w świat RC zaczynając od pożyczenia NightHawk'a, górnopłata napędzanego silnikiem 2,5 ccm. Po kilkunastu udanych lotach Krzysiek z miejsca zaopatrzył się w swój pierwszy model - Cessna (7,5 ccm). Latał nim przez 4 miesiące pod okiem Andrzeja, kręcąc już program F3A Club. I wreszcie przyszedł czas na pierwszy model akrobacyjny - Swallow 15 ccm. Jak twierdzi, to było zupełnie inne latanie, choć drżenie nóg trochę większe. Podczas wspólnych treningów Andrzej wciąż wprowadzał mu nowe elementy pilotażu. Dzięki tym treningom Krzysiek coraz lepiej wykonywał różne, wybrane figury F3A. Niestety jego model treningowy, wskutek awarii, uległ kompletnemu zniszczeniu. Była to jego pierwsza poważna kraksa. Na otarcie łez zaopatrzył się w następny model Giles 202. Latał nim dosyć krótko (również wypadek spowodowany awarią sprzętu). Aby uniknąć kolejnych strat, kupił aparaturę wyższej klasy. W pewnym momencie jego epizod z samolotami przerodził się w przygodę ze śmigłowcami (prawie sezon). Jednak jak sam stwierdził latanie śmigłowcami to nie jest to, czego mu naprawdę potrzeba.

W 2005 roku miał odbyć się Puchar Polski Aircombat w Łasku. Zabrał więc Andrzeja i Łukasza i udali się na zwiad udając widzów. Pierwszy raz widzieli taki czad mimo udziału tylko czterech zawodników. Atmosfera tej imprezy była tak niesamowita, że Krzysiek zachorował - na Aircombat. Widząc zaciekłe walki zawodników, prędkości samolotów, samą ideę zawodów, postanowił zająć się tą konkurencją na poważnie. Jak na tamte czasy kombat dopiero raczkował ale konkurencja i tak nie była mała. Choroba również udzieliła się kolegom. Krzysiek zaopatrzył się w pierwszy model AC Messerschmitt BF 109. W tym samym czasie Andrzej miał już swojego Gustawa z odzysku (kadłub robiony, skrzydła - przeróbka ze Scorpio). Wspólnie więc zaczęli wykonywać loty treningowe.

W 2007 roku nadeszła kolejna edycja PP Aircombat w tym samym miejscu co poprzednio czyli Łasku. I znów pojechał z tą sama ekipą na zawody również jako obserwator. Tym razem wraz z kolegami podjął decyzję o przystąpieniu w najbliższym czasie do zawodów. Treningi rozpoczęły się na dobre i wpisały się na stałe w program lotów na lokalnym lotnisku. Wraz z Łukaszem i Andrzejem postanowili założyć eskadrę o nazwie Hunters. Chłopaki z eskadry mianowali go ich dowódcą z racji, iż on pierwszy w Radomiu zainteresował się kombatem na poważnie. Jednocześnie nadali mu pseudonim „DUCH” - w walce pojawia się i znika, czasami tnie taśmę a czasami tnie czyjś model. Pod koniec tego samego sezonu wydał rozkaz: „Jedziemy na wojnę do Wężykowej Woli”. W ten oto sposób eskadra przeszła chrzest bojowy. Nie było łatwo. Mimo to nie zajęli ostatnich miejsc. To utwierdziło ich w przekonaniu, że są w stanie skutecznie walczyć z innymi.

Od tamtej pory Krzysiek sam lub z pozostałymi pilotami Hunters, regularnie jeździ na zawody i godnie reprezentuje eskadrę. Zaopatrzył się w modele Ił-2, PZL 11, a kolejnym jego nabytkiem jest Supermarine Spitfire, który czeka na montaż i oblot.