
Zaczynał przygodę z RC już w szkole podstawowej, ale dopiero w 2008 roku zabrał się do systematycznego latania. Pod swoje modelarskie skrzydła przygarnął go Andrzej. Pod jego okiem Adam zaczął uczyć się latać agresywnie ale w sposób uporządkowany. Pierwszy z obecnych modeli motoszybowiec elektryczny Vampire z EPP spełnił wreszcie jego wielkie marzenie: uniósł się w powietrze i nie spadł po kilku sekundach. I tak zaczęła się ostra jazda. Zwerbowany do eskadry stał się jej najmłodszym stażem pilotem aircombat. Jeśli się jest w eskadrze to nie ma przeproś.
Następnym modelem oczywiście był już Mig 3 - kombat z EPP. Tu nie wystarczyła umiejętność płaskiego krążenia. Szybko więc nauczył się latania także w pionie i podstawowych zwrotów potrzebnych do walki. Jeszcze szybciej pozbył się syndromu wacianych nóg i teraz ma już trzy modele do walki oraz kilka cięć na wspólnych treningach eskadry (i kilka zdrowo wystraszonych, kosmatych członków podziemia) a w planach udział w zawodach ESA, akrobacja i combat spalinka.
W tym samym roku zgodnie z zapowiedzią odbył chrzest bojowy biorąc udział w zawodach ESA. Wyszło nawet całkiem nieźle - czwarte miejsce w zawodach „IV Bitwa o Łask” ESA.
W 2009 zaczęło się obiecane sobie latanie spaliną czyli otrzymanym w spadku wyremontowanym modelem Benji. W rezerwie czeka natomiast nowy zestaw Benji, nowiutki MVVS 3,5 do zamontowania w kombacie Messerschmitt Bf-109 i nienaruszony zestaw Spitfire od „Ecika” czyli będzie czym polatać. Ostatecznie zapowiedział, że po treningach w 2010 roku będzie wreszcie mógł walczyć u boku kolegów z eskadry w kolejnych zawodach aircombat. Zapowiada się ciekawie a eskadra wreszcie zacznie latać w pełnym składzie.